Przychodził do pracy punktualnie.
Uprzejmy, skuteczny, konkretny.
Miał doświadczenie, wyniki, szacunek zespołu.
I jedną tajemnicę.
Każdego ranka zakładał garnitur, który… nigdy nie był jego.
Dobrze leżał. Może trochę zbyt sztywny. Trochę nie ten kolor.
Ale przez lata wydawał się „właściwy”.
Bo tak trzeba. Taka rola. Target, bo region, bo struktura.
Aż któregoś dnia – po prostu nie wstał.
Nie dlatego, że zachorował.
Po prostu ciało poszło do pracy, ale dusza została w łóżku.
Dziś wiemy, że wypalenie zaczyna się nie wtedy, gdy masz za dużo pracy.
Tylko wtedy, gdy zbyt długo jesteś kimś, kim nie jesteś.
I właśnie to spotkało tego człowieka – wysokiego menedżera, lidera projektów, mentora młodszych.
Dopiero kiedy usiadł z kimś, kto zapytał:
„Co Cię naprawdę napędza?”
…zrozumiał, że garnitur, który nosił latami, nie był jego rozmiarem.
Dziś nosi inny. Może mniej „imponujący”, ale swój.
Pracuje z ludźmi. Inaczej. Lepiej. Autentycznie.
Bo zna już swoje wewnętrzne motywatory. Wie, że sukces bez zgodności z sobą – to tylko dobrze opakowane zmęczenie.
Znasz kogoś, kto też codziennie zakłada cudzy garnitur?

